Znajdziesz nas na:

Główna

„Pozbycie się nakazu o minimum dwóch młodzieżowców w meczu, było i jest najwiekszym błędem”

Jak pamiętacie od ponad dwóch tygodni trenerem seniorskiej drużyny MKS Piaseczno  jest Igor Gołaszewski, który zastąpił na tym stanowisku Tomasza Grzywnę, prowadzacego biało-niebieskich przez dwa i pół roku.  Udało nam się porozmawiać z żyjącą legedną Piaseczna, który grał jeszcze w  barwach Dominetu Piaseczno, z którym  awansował jako piłkarz na zaplecze ekstraklasy, a następnie – już pod szyldem FC Piaseczno – niemal do końca sezonu bił się o awans do elity. Później przeszedł do większych klubów jak Polonia Warszawa, gdzie tam święcił największe triumfy w swojej karierze. (Wywiad został przeprowadzony 22 września br.)

PSNews: 25 lat minęło jak jeden dzień chciałoby się zaśpiewać tytułową piosenkę z 40 latka, bo tyle lat nie widzieliśmy Pana w klubie piłkarskim w Piasecznie.  Jak przebiegł pierwszy dzień w pracy i jakie miał Pan odczucie?

Wróciłem na stare śmieci po propozycji jaką mi złozył Pan prezes. Wiadomo w jakiej sytuacji drużyna się znalazła. Po czterech porażkach trzeba było coś zrobić, także dostałem taką propozycję. Zdecydowałem się bo byłem akurat bez pracy. Żeby podjąć to wyzwanie pierwszy trening był zapoznawczy z zawodnikami, dużo rozmów indwidualnych, musiałem poznać przyczynę jaka tkwi w tym że zawodnicy są w takiej dyspozycji a nie innej, także można powiedzieć że te półtóra tygodnia do dwóch, zaczynam poznawać tą drużynę, mniej więcej wiem kogo na co stać, i doszukiwałem się przyczyny tego dlaczego jest taka słabsza dyspozycja u zawodników. 

No właśnie. Dlaczego jest taka słabsza dyspozycja u zawodników? 

Na pewno pierwszą podstawową sprawą no to wiadomo, po takich niepowodzeniach większość tych problemów tkwi w głowie, no i troszeczkę zawodnicy byli przemęczeni, bo skarżyli się na to że mają ciężkie nogi, że te nogi im się nie kręcą, nie mają świeżości, także odpuściłem im te półtora tygodnia i można powiedzieć że już w tym meczu ostatnim pucharowym z Gromem Warszawa widać było że ta świeżość wraca. Mam nadzieje że pokażą, udowodnią to teraz w najbliższym meczu, w którym będziemy właśnie grali z  Pogonią Grodzisk.

Co skłoniło Pana do przejęcia funkcji trenera MKS-u Piaseczno? 

O moim powrocie zadecydował sentyment, bo ja tutaj zaczynałem swoją karierę piłkarską oraz przygodę z wielką piłką. Stąd poszedłem do Polonii, do większego klubu, tam zdobyłem to co było możliwe do zdobycia na polskich boiskach, no i tak jak powiedzieliśmy po ponad 20 latach wróciłem na stare śmieci z sentymentem, bo tutaj przez wiele lat mieszkałem, także zostałem bardzo miło przywitany i cieszę się z tego. Mam nadzieje że swoją osobą w jakimś sensie pomogę tej drużynie żeby z powrotem wróciła na normalny tor. 

Nie jest tajemnicą że przyszedł Pan do klubu który ma bardzo ciężką sytuację w tabeli(dopiero przed naszym wywiadem udało wam się wygrać dwa spotkania w lidze i w pucharze), na dodatek duża część zawodników doświadczonych oraz pierwszoplanowych z zeszłego sezonu odeszła i teraz mamy prawie samą młodzież, która na razie nie porywała wynikami do tej pory. Czy przed przyjściem do Piaseczna widział trener grę naszej drużyny czy może Pan powiedzieć dlaczego do tej pory idzie tak a nie inaczej biało-niebieskim i jaki ma Pan plan żeby ekipa się utrzymała?

Największym błędem jest to, że nie ma z nami już tych zawodników, bo to oni tworzyli trzon drużyny, ten kręgosłup, a jeżeli odchodzi po zeszłym sezonie siedmiu ludzi podstawowych jest to zbyt duży ubytek krwi. W IV lidze warszawskiej, która jest bardzo mocna, tacy zawodnicy sobie nie pomogą. Nie dojadą jeszcze do tego poziomu, oni muszą mieć wzór w tych starszych, muszą mieć od kogo się uczyć, także troszeczkę za dużo tej krwi upłynęło. Ja miałem jeszcze ten problem. W pierwszym meczu miałem dwóch ludzi kontuzjowanych bo i Cezary Michalak i Kamil Matulka, nie było ich można powiedzieć w tym pierwszym tygodniu na treningach. Michalaka posadziłem na ławce, później zdecydowałem się w końcówce go wpuścić i strzelił bramkę, także to też był dobry ruch i czekam na powrót teraz Matulki. Mam nadzieje że wzorem jakim oni są, ci młodzi będą się mieli od kogo uczyć. Jest tu kilku jeszcze doświadczonych bo jest i Kamil Ziemnicki i Robert Majewski, także ten trzon jakiś drużyny jeszcze istnieje ale to nie jest tak jeszcze do końca ok . Ci młodzi muszą okrzepnąć, nabrać doświadczenia, a takie doświadczenie nabiera się poprzez podpatrywanie się na starszych kolegów na treningach a nawet jak siedzisz na ławce rezerwowych.

Co trener myśli o pomysłach PZPN-u odnoście spadkowiczów z wyższych lig do niższych? Na przykład 6 ekip się tylko utrzymuje w IV lidze a reszta leci do okręgówki.

Na pewno ten system już trwa od jakiegoś czasu, bo najpierw zorganizowano tak, że były dwie II ligi, potem zrobiono jedną.  Wiadomo dwa lata temu w III ligach była taka reorganizacja (wtedy byłem trenerem Polonii i coś takiego przechodziłem), gdzie też sześć drużyn się utrzymywało. My akurat awansowaliśmy do II ligi i uważam że to jest bardzo dobre posunięcie ze strony PZPN-u, bo to jest możliwość na to żeby nasza liga była bardzo mocna. Tak jest na zachodzie. Lepiej mieć mniej tych lig, niż tak jak u nas w warszawskiej lidze są jeszcze te dwie czwartoligowe grupy. Wiadomo że w tych grupach dużo drużyn też jest z przypadku, nie są przygotowane finansowo i nie mają też infrastruktury na to, żeby grać w tych klasach rozgrywkowych, a to pomoże w tym żeby ten poziom po prostu zwiększyć. Uważam że to jest bardzo dobre posunięcie. Myślę że pójdzie jeszcze taką falą do niższych klas, żeby ten poziom w niższych klasach był bardzo wysoki. 

Co pan myśli o zmianach w przepisach, że w ligach od IV ligi w dół można przeprowadzić aż siedem zmian oraz o likwidacji nakazu,że na każdym spotkaniu musi grać co najmniej dwóch młodzieżowców?

Moim zdaniem największym błędem było pozbycie się młodzieżowców. To wymuszało na klubie, żeby jednak tych młodzieżowców szkolić, że oni są potrzebni i żeby oni byli cały czas na tym boisku. Teraz wiadomo że dużo drużyn będzie brało bardziej doświadczonych zawodników, bo tylko sześć drużyn się utrzymuje. Ja oglądałem Broń Radom i na boisku nie było żadnego młodzieżowca. Po to ten system został stworzony, żeby ci młodzieżowcy mieli możliwość rozwijania się. Bardzo trudno jest przejść z juniorów do seniorów i jeżeli nie będzie tego wymogu, no to gdzieś w tych niższych klasach ci młodzieżowcy będą ginąć a dużo jest talentów, które nie są dostrzegane i które nie mają możliwości, żeby grać gdzieś na wyższym poziomie.  Wiadomo że teraz po całej Polsce krążą agenci, żeby właśnie z takich najniższych lig mieli możliwości wyciągania tych chłopców najbardziej uzdolnionych i dawać im szansę w tych wyższych ligach.

Zwolennicy tych zmian twierdzą że to jest dobre posunięcie, ponieważ często dawało się młodzieżowca nie za bycie dobrym zawodnikiem, a tylko dlatego że był młodzieżowcem. Kiedy się go ustawiało na takich pozycjach, które wydawały się bezpiecznymi strefami, tamtędy często szły akcję, bo drużyna przeciwna wiedziała że tamten jest słaby to będzie łatwiej im stworzyć podbramkową sytuację.

Ja powiem tak. Wiadomo że u nas infrastruktura sportowa i możliwości rozwijania się tej młodzieży jest dużo dużo lepsza niż kilkanaście lat temu. Są orliki, przy każdym klubie są boiska ze sztuczną nawierzchnią, i bardzo dużo grup młodzieżowych jest w zasadzie w każdym klubie. Ten narybek rośnie i oni muszą mieć możliwość rozwijania się poprzez właśnie to, że ci najbardziej uzdolnieni będą już trafiali do seniorów. Nie siedzieli tam na ławce, ale żeby mieli właśnie możliwość już pójść na plac i pograć ze starszymi. Jeżeli zostało zablokowane to, że nie ma tego wymogu młodzieżowców, kluby już się na to nie nastawiają. Ściągają tych którzy już na co dzień kończą karierę, ale jeszcze po pracy mogą się pobawić, pograć, a właśnie ta młodzież uważam że jest gdzieś zblokowana w tych niższych ligach i ten system powinien powrócić. Jeżeli chodzi o te siedem zmian, może i to dobre jest, ale ja bym jeszcze to przesunął do tyłu to jest od okręgówki w dół. Tam wiadomo może już powoli wchodzi system bardziej profesjonalny, ale jeszcze jest tam zapach amatorstwa, tam są mniejsze pieniądze, ludzie muszą dorabiać, przychodzą na te treningi po pracy, są przemęczeni, niektórzy lecą na mecz prosto z pracy i tych sił takich nie ma. Nie trenują w takim wymiarze czasowym i ilościowym jak to jest na tych wyższych poziomach, także od klasy okręgowej, jak najbardziej taki system można wprowadzać.

Rozmawiał Krzysztof Mogilski, fot:MKS-Piaseczno.pl

Facebook

Więcej newsów w kategorii: Główna