Znajdziesz nas na:

Główna

Marzenia posypane popiołem

Wojewódzki Puchar Polski Kobiet wszedł na ostatni szczebel. W nim nie ujrzymy ani III-ligowe rezerwy GOSiRek Piaseczno które przy większym opanowaniu mogłyby ograć występujący dwa szczeble wyżej ekipę z Raszyna, ani nieznanemu szerszej publiczności zespołowi UKS-u TKM Kąty będące bez szans w potyczce ze stołeczną Pragą.

Aby chronologia się zgadzała to zaczynamy najpierw od wydarzeń z Góry Kalwarii. Debiutujące w rozgrywkach pod egidą MZPN-u zawodniczki klubu którego rozwinięcie skrótu TKM złożone jest z sąsiednich miejscowości – Tomice, Kąty, Mikówiec – najpierw prześlizgnęły się do 1/2 finału WPP po walkowerze oddanym przez KS Teresin by stawić czoła głównym pretendentkom do awansu w do ekstraligi. Defensywa podopiecznych Adama Ganca skapitulowała już w drugiej minucie gdy Jagoda Płatek umieściła piłkę w siatce Julii Krzyczkowskiej. Następne trafienie padło dopiero w 14 minucie autorstwa Alicji Materek. Kilkanaście sekund później i podwyższenie prowadzenia za sprawą niefortunnej próby wybicia piłki przez obrończynię gospodyń, Weronikę Kłosińską. Kolejnych trafień odechciewało się liczyć lecz zanotowano ich 13-cie.

 

W drugiej połowie nie ustawał napór na pole karne reprezentantek TKM-u a i bardzo młode zawodniczki (średnia wieku ok. 13 lat!) próbowały tworzyć namiastkę konstruktywnej akcji, co się udało w 71 minucie gdy piłkę otrzymała Julia Łopata. Ta popędziła kilkanaście metrów, wykorzystała błąd praskiej golkiperki i przelobowała ją z ok. 18 metrów od bramki sprawiając że piłka zatrzepotała w siatce a dziewczętom i zgromadzonej publicznośći pozwoliła na kilka chwil radości. Ostatecznie zakończyło się rezultatem 1:17 i to Praga Warszawa awansowała do finału Pucharu Polski na szczeblu województwa Mazowieckiego.

 

Po meczu szkoleniowiec ekipy z podgórokalwaryjskiego trójkątu, Adam Ganc opowiedział nam dlaczego to właśnie jego drużynę można było oglądać w rozgrywkach pucharowych.

 

A co by było, gdyby ściągnąć do zespołu piłkarki, które trenowały kiedyś w Koronie Góra Kalwaria czy pod szyldem ówczesnego piaseczyńskiego GOSiR-u?

Gdybać zawsze można.

 

UKS TKM Kąty – MUKS Praga Warszawa 1:17 (0:13)

Bramka: Julia Łopata

UKS TKM: Krzyczkowska – Kazimierczyk, Kłosińska, Solka, Pełka – Łopata, Zduńczyk, Dytmar, Jankowska, Gajdak – Bralewska.

Ponadto zagrały: Głąbska, Kochańska, Majkowska, Komosa.

Grano 1×45 min i 1×35 min


 

Wczoraj natomiast spodziewano się znacznie ciekawszego widowiska. W Piasecznie naprzeciw siebie w drugim półfinalen stanęły rezerwy GOSiRek Piaseczno i I-ligowy beniaminek z nieodległego Raszyna. Wśród gospodyń na próżno było szukać zawodniczek, które na co dzień trenują z pierwszym zespołem (tylko dwie – Katarzyna Witkowska i Żaneta Sobota).

 

W sumie to nie wiadomo było komu bardziej zależy na wygraniu meczu. Niby szły akcje z obu stron lecz raziły nieskutecznością, np w 7 minucie gdy jedna z zawodniczek przyjezdnych oddała dość mocny strzał z dystansu a dopiero zbierająca doświadczenie Joanna Włodarczyk miała spore problemy ze złapaniem piłki. kolejnych kilkaset sekund skupiono na walkę w środku pola gdy z nienacka w 18 minucie Ocios podała do Kołomyjec, ta pociągnęła jeszcze kilka metrów by oddać strzał prosto w pewnie interweniującą Orepuk. Biało-niebieskie próbowały jeszcze atakować dwukrotnie lecz to Raszynianki dopięły swego a konkretnie dokonała tego Weronika Bekker która w 29 minucie po faulu na jednej z jej koleżanek uderzyła bezpośrednio z rzutu wolnego. Trzy minuty później przyjezdne cieszyły się z kolejnego trafienia. Tym razem Kania skrupulatnie wykorzystała błąd Witkowskiej podwyższając prowadzenie. Ledwie rozlezgł się gwizdek zezwalający na początek ze środka boiska i błskawiczna strata doprowadziła do tego że wcześniej wspomniana Kania przejęła piłkę, popędziła kilkadziesiąt metrów i jakimś cudem jej noga sprawiła że piłka zamiast minąć linię końcową została w polu gry to jeszcze zdołała umieścić piłkę w siatce.

 

W drugiej połowie obraz gry niewiele się zmienił, czego dowodem był strzał Bekker w ostatnich sekundach meczu i doprowadzając do tego że w finale nie obejrzymy żadnej z naszych drużyn. Na domiar złego w 70 minucie Witkowska ucierpiała w starciu z jedną z rywalek na własnym polu karnym a że wcześniej wykorzystany został limit zmian to podopieczne Krzysztofa Dudka musiały dokończyć mecz w 10-tkę.

 

GOSiRki II Piaseczno – KS Raszyn 0:4 (0:3)

GOSiRki II: Włodarczyk – Pruszczyk (36' Maliszewska), Kołomyjec, Mordel (58' Nowosielska), Kuczyńska (36' Jewtuch), Sobota, Żołnierska (58' Fruba), Sobczak P, Rębiś, Witkowska, Ocios (52' Sobczak J)

Grano 2×35 minut


Darek Lipski

Facebook

Więcej newsów w kategorii: Główna