Znajdziesz nas na:

A-Klasa

Po sobocie: Dość udany finisz wakacji

Tylko dla GOSiRek,  i  obu ekip z Lesznowoli miniony weekend okazał się kontynuają koszmaru od którego chciałoby się uciec jak najdalej. Zgodnie z planem zapunktowały  KS Konstancin, Sparta Jazgarzew, MKS Piaseczno, MKS II Piaseczno, Jedność Żabieniec. Laura również do tyłu.

 

IV liga 

Gładko, łatwo i przyjemnie – tak można określić mecz z Orłem Wierzbica dla zawodników KS Konstancin. O ile w pierwszych 45 minutach gospodarze mieli problemy ze sforsowaniem grającego uważnie w defensywie Orła to wszystko odmieniło się po pierwszej  bramce, która zdobył kapitan KS-u Tomasz Doliński ładnym uderzeniem z za pola karnego. Goście grający piątką obrońców ograniczali się do przeszkadzania gospodarzom, choć mieli też nieliczne groźne sytuację, które spowodowane były głównie przez proste straty zawodników z Konstancina. Druga połowa to już spokojna gra gospodarzy, którzy zdobywali kolejne bramki. Najpierw do siatki trafił obrońca Piotr Bogacki, później akcję rezerwowych wykończył Hubert Skrzypek, który umieścił piłkę w bramce po dograniu Mateusza Nowaka. Wynik na 4:0 ustalił sprowadzony latem z Kosy Konstancin Adrian Oklej.


Natomiast w Jazgarzewie przez pierwsze 45 minut miejscowa Sparta wracająca na własne boisko po ponad miesięcznej przerwie ograła rezerwy Znicza II Pruszków. Goście przyjechali mocno młodzieżowym składem i to oni wyszli pierwsi na prowadzenie w 43 minucie. Po gwizdku oznajmiającym początek drugą połowę poderwal się podopieczni Witolda Faliszewskiego, przy czym gdyby nie czerwona kartka dla jednego z przyjezdnych w 67 minucie to kto wie jakby potoczyło się spotkanie. Worek z bramkami rozwiązał Kamil Gałązka a na przestrzeni ostatnich 20 minut piłka trzepotała w siatce jeszcze czterokrotnie: ponownie za sprawą Gałązki, dwa trafienia dorzucił Piotr Francuz a na dokładkę któryś z zawodników Znicza wpakował piłkę do włąsnej bramki.

 

Liga Okręgowa

Piłkarze FC Lesznowola odnieśli trzecią porażkę z rzędu. Tym razem zawodnicy beniaminka Ligi Okręgowej ulegli w meczu wyjazdowym przeciwko Przyszłości Włochy 5:2. Goście zaczęli to spotkanie defensywnie, rzadko próbując nękać obronę rywali. Gospodarze dłużej utrzymywali się przy piłce , a groźne sytuację tworzyli jedynie po stałych fragmentach gry. Obrona Lesznowoli spisywała się w pierwszych 45 minutach w miarę dobrze, no ale właśnie „w miarę”, goście popełnili w zasadzie tylko 1 poważny błąd, ale ten kosztował ich stratę bramki. Obrońca gości podał piłkę do przeciwnika, ten wbiegł w pole karne i został sfaulowany przez Sebastiana Ciesielskiego. O ile strzał z jedenastego metra udało się obronić bramkarzowi Lesznowoli, o tyle wobec dobitki był bezradny. Na przerwę więc obie drużyny schodziły przy wyniku 1:0.

Początek drugiej połowy zaczął się znakomicie dla gospodarzy, którzy podwyższyli wynik meczu i postawili gości w bardzo trudnej sytuacji. Jednak niespodziewanie beniaminek szybko się otrząsnął i zdobył kontaktowego gola. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego piłkę do siatki skierował Mariusz Skalski. Po przerwie goście odważniej poczynali sobie w ofensywie, ale niestety znaczniej gorzej w tyłach. Poprzez błędy w obronie gospodarze zdobyli jeszcze 3 bramki. Wynik na 5:2 ustalił Kamil Baran, który wykorzystał nie porozumienie w obronie Przyszłości.


Na arenie w Piasecznie starli się dwaj beniaminkowie – miejsowy MKS i Naprzod z Brwinowa, który na 1 Maja pojawił się pierwszy raz od… czterech lat, czyli od czasu likwidacji rezerw ówczesnego tworu zachowanego (lub wyrzuconego) w/z pamięci – KP. Wówczas biało-niebiescy minimalnie ograli przyjezdnych 1:0. Pierwsza odsłona nie napawała optymizmem. Podopieczni Jarosława Ludwiniaka jedyne co potrafili zrobić to ładować futbolówkę obok słupków lub stosując zasady obowiązujące w rugby. W trakcie przerwy musieli chyba usyszeć sporą reprymendę (oberwało się ponoć przy okazji jednemu z naszych reporterów) lecz chyba poskutkowało. Najpierw w 51 minucie składną akcję wykończył Dorian Zając a tuż przed końcem regulaminowego czasu gry kontrę wykończył Paweł Nawrocki.


Laura-Perła: Rozwiązał nam się worek z….kartkami

W meczu derbowym naprzeciwko siebie staneły Laura Chylice-Perła Złotokłos. Z bitwy trwajacej 98 minut zwycięsko wyszła Perła.  W 24 minucie bramkę strzelił Lisiecki Mariusz. Ten sam zawodnik w 66 min. podwyższył rezultat na 1:2 w taki sam sposób.  Nieco wcześniej Kopczyński wyrównał stan spotkania,  a przez to że mecz był wyjątkowo ostry Perła musiała grać w ośemke. Sędzia rozdał 18 kartek.  Obrońca Laury Aleks Jaskólski również obejrzał czerwony kartonik. Jak się okazało po meczu  sedzia sam nie wiedział z jakiego powodu ukarał zawodnika. Pod koniec spotkania mieliśmy przykry incydent. Zawodnik Perły Złotokłos Cezary Kur w pewnym momencie zasłabł  i musiała przyjechać karetka. Dość długo na nią wszyscy czekali  bo ponad półgodziny. 

 

 

tekst: DL/KM/KB

Facebook

Więcej newsów w kategorii: A-Klasa