Znajdziesz nas na:

Główna

LO: Kolejna czwórka odbija się czkawką.

Dobry początek, lecz później zupełny brak pomysłu na grę, tak pokrótce można opisać to co zaprezentował w tym meczu zespół MKS Piaseczno. Rywale z Chlebni pokazali spryt, dzięki któremu zdobyli o 3 bramki więcej od drużyny z Piaseczna, dla której był to drugi z rzędu przegrany mecz.

Sobotnie spotkanie rozpoczęło się z nieznacznym opóźnieniem, lecz zawodnicy MKSu Piaseczno chcieli to wynagrodzić swoim kibicom już w pierwszej akcji spotkania. Wymienili między sobą dwa podania i zagrali długą piłkę na uciekającego skrzydłowego. Ten nietypowy i dość rzadko spotykany manewr na piłkarskich boiskach wprowadził nieco zamentu w defensywie rywali, lecz Ci zdołali uchronić się od utraty bramki wybiciem piłki na rzut rożny. Im dłużej trwał jednak mecz, tym gorzej poczynali sobie zawodnicy z Piaseczna. Chlebnia dość szybko przejęła inicjatywę i raz po raz nękała defensywę MKSu. Pierwsze trafienie padło po dobrym, prostopadłym zagraniu Kuleszy do Żeglińskiego. Ten drugi popisał się przyśpieszeniem i z łatwością minął bocznego obrońcę MKSu, po czym oddał strzał w kierunku bramki z bocznego sektoru boiska. Było więc 1:0 dla Chlebni, a ataki na bramkę Jakuba Rybusa nie ustawały. Trzy minuty po pierwszym trafieniu goście podwyższyli prowadzenie. Niesamowitym uderzeniem z rzutu wolnego zaskoczył wszystkich Ejsmont. Piłka minęła mur, po drodze odbiła się jeszcze od poprzeczki, by ostatecznie wylądować w bramce gospodarzy. Również zawodnicy z Piaseczna mieli swoje szanse na bramkę kontaktową. Fenomenalnej okazji nie wykorzystał jednak Breś, który miał przed sobą wychodzącego bramkarza, lecz jego lob najlepiej pozostawić bez komentarza.

Po przerwie gospodarze wreszcie się obudzili i już w pierwszej minucie mocno zagrozili rywalom. Tym razem zawodników Chlebni uratowała jednak poprzeczka. Zawodnicy LKS po raz kolejny pokazali jednak spryt. Jeden z piłkarzy zagrał długą piłkę „na aferę”, która minęła cała linię defensywną rywala. Sytuację ratować musiał Rybus, który musiał jednak w tym celu uciec się do faulu. Sędzia musiał w tej sytuacji podyktować rzut karny. Jedenastkę pewny strzałem zamienił na bramkę Dryka. Gospodarze nie poddawali się mimo bardzo niekorzystnego wyniku i ich upór w dążeniu do zdobycia bramki został nagrodzony. Po świetnym dośrodkowaniu i równie dobrym strzale głową, który oddał Włodarczyk Piaseczno zdobyło bramkę kontaktową. Pojawiła się więc szansa na to, że losy tego meczu nie są jeszcze przesądzone. Również i tym razem piłkarze z Chlebni zdołali jednak wykorzystać rzut wolny. Tym razem Ejsmond nie strzelał bezpośrednio na bramkę, lecz zdecydował się na dośrodkowanie. W polu karnym doszło jeszcze do nieporozumienia pomiędzy bramkarzem, a jednym z obrońców, które wykorzystał Dryka. Pomimo ataków z obu stron wynik nie uległ już zmianie.

Przed meczem to gospodarze sprawiali wrażenie faworytów tego spotkania. Boisko zweryfikowało jednak wszelkie spekulacje. Goście pokazali w tym meczu swój charakter i niezłomność. Mocną bronią okazały się w tym rzuty wolne, z którymi zawodnicy MKSu nie byli sobie w stanie poradzić. Było jednak widać, że zwycięzcy poświęcili stałym fragmentom gry sporo czasu na treningach co zaprocentowało w tym spotkaniu. Druga z rzędu porażka MKSu w lidze stała się więc faktem. Wyraźnie widać, że w tej drużynie dzieje się coś niedobrego. Czas pokaże, czy podopieczni trenera Ludwiniaka będą w stanie zatrzymać tą złą passę. Czasu na poprawę gry nie mają jednak zbyt wiele.


Patryk Dudzicki fot. DL

Facebook

Więcej newsów w kategorii: Główna