Znajdziesz nas na:

Główna

II liga kosz: 2 lata dobrej gry poszły…

… na spacer. Przez tyle czasu utrzymywała się seria dobrych meczy domowych w których było widać determinację i chęć walki w wykonaniu koszykarzy KS'u Piaseczno. Musieli tym razem uznać wyższość MKS-u Skierniewice i to w stylu, o jakim wszyscy chcieliby zapomnieć jak najszybciej.

 

Pierwsze chwile meczu nie wskazywały bynajmniej na tak tragiczny efekt końcowy. Można zawdzięczać to Patrykowi Andresowi (pierwsze pięć pkt meczu). Jednak mimika twarzy osób które pojawiły się w hali SP5 zmieniła się nie do poznania, gdy do głosu doszli goście. Zaczęło się od celnego trafienia w wykonaniu Marcina Krajewskiego i przez kolejnych 7 minut z krótkimi przestojami bombardowali tablicę biało-niebieskich z (niestety) znakomitym efektem (9:28).

 

Przez kolejne 10 minut piłka jak zaczarowana nie chciała się słuchać podopiecznych Todora Mollova. W pewnym momencie skuteczność klubu z Piaseczna wynosiła poniżej (!!) 20 procent, co załamało niejednego obserwatora. Dodatkowo jeden z arbitrów tej rywalizacji miał bardo uczulone ucho na słowa ponizej wszelkiego poziomu kultury przez zawodników z obu drużyn. W ten sposób faulem technicznym został ukarany Wojciech Bocianowski za słowa "Chłopaki (koledzy z drużyny – red.), tylko nie przeklinajcie, gdyż sędzia tego nie lubi". Nadal utrzymywała się zdecydowana przewaga rywala, lecz ta ćwiartka skończyła się różnicą zaledwie jednego punktu.

 

Trzecia odsłona spotkania stała pod znakiem nieco mniejszego pecha który mieli na sobie gospodarze a także pokazano choć odrobinę koszykówki na trochę wyższym poziomie. Wreszcie zaczeło się udawać to, co najważniejsze – piłka wpadała do kosza. Szkoda tylko, że częściej skierniewiczanom. 

 

Ostatnia kwarta nie zaczęła się najlepiej. Najpierw po 30 sekundach straciliśmy Łukasza Zajączkowskiego (miał na swoim koncie 5 fauli), później przyjezdni znowu uciekali, ku chwale sytuacji bardzo powoli. Przez kilka chwil gospodarze próbowali odrobić straty rzucając 10 punktów pod rząd lecz i to nie starczyło by móc wziąć przysłowiową tarczę i ją trzymać. 

 

Po spotkaniu do głosu doszli trenerzy obu drużyn. Najpierw wypowiedział się grający trener gości, Łukasz Mąkolski

 

A tak ze swej perspektywy ocenił "widowisko" Todor Mołłov

KS Piaseczno – MKS Skierniewice 67:94 (9:28, 14:15, 23:35, 21:16)

 

KS Piaseczno: Okoła (16 pkt), Zajączkowski (12), Andres (14), Łęczycki (9), Rudko (5) oraz Chojecki (2), Bocianowski (7), Mołłov (0), Wójcikowski (2), Witosławski (0)


DL/KM fot. SS

Facebook

Więcej newsów w kategorii: Główna