Znajdziesz nas na:

Główna

IBC: Kolejny raz za mało, by być wysoko

Wczoraj koszykarze KS Piaseczno przegrali na wyjeździe z Legią Warszawa 85:79, po bardzo ładnej wyrównanej walce. Na parkiecie widać było brak trzech podstawowych zawodników. Ten mecz był wyjątkowy bo naprzeciwko sobie stanęli koszykarze grający kiedyś jedni w Legii a drudzy w KS-ie grający w tych przeciwnych. Na pewno byliśmy ciekawi  pierwszego występu Damiana Zaperta w Legii przeciwko poprzedniemu klubowi a gospodarze byli zapewne zaskoczeni obecnością Bartłomieja Błaszczyka w obozie przyjezdnych.

 

Początek spotkania należał do biało niebieskich, który lepsi byli w obronie i w rzutach. Raz nawet Zapert został ładnie powstrzymany przez  Bocianowskiego i Andersa, i wygrywaliśmy 3:7. Potem po przerwie  dla gospodarzy Legioniści ruszyli z kopyta a nasi nie wyrabiali się w obronie, przez co było już 7:8. Zaraz po kolejnym czasie dla gości było jeszcze 13:14 dla KS-u ale Legia grająca u siebie przy znakomitej   dopingującej publiczności rzucili trójkę , i dwójkę i Legia wygrywa 18:14.

 

Kolejne 10 minut stały pod znaiem bardzo wyrównanej gry z lekką przewagą przyjezdnych. Legionistom nie wchodziły  rzuty na  początku  a nasi cały czas atakowali , co przyniosło nam parę rzutów osobistych, oraz  w pewnym momencie Piaseczno przejęło prowadzenie i ze trzy razy doprowadzano do remisu. Niestety więcej zimnej krwi zachowała Legia wygrywając tę kwartę niewiele bo 22:18.  Do przerwy Legia-KS 40:32.

 

Trzecia odsłona spotkania to nadal powiększanie przewagi przez "Wojskowych" z tym że swe obroty w obozie przyjezdnych podkręcił Łukasz Zajączkowski (były… Legionista). Jednak to nie pozwoliło na zmniejszenie straty (urosła do 10-ciu).

 

Ostatnia kwarta to dalsza walka pomiędzy zespołem ze stolicy a "Zającem" wspieranym w główniej mierze przez Arkadiusza Łęczyckiego, Patryka Andersa i Wojciecha Bocianowskiego. Jednak to okazało się za mało na Tomasza Jaremkiewicza i Mikołaja Motela, których rzuty zarówno z półdystansu jak i zza granicy 6 metrów i 75 centymetrów znajdowały swe miejsce miezy obręczami.

 

Po spotkaniu  Teodor Mołłov zopiniował spotkanie nie przebierając w słowach

 

 

Legia Warszawa – KS Piaseczno 85:78 (18:14, 22:18, 23:21, 22:26)


Krzysztof Mogilski/DL fot. Dominik Spangenberg

Facebook

Więcej newsów w kategorii: Główna